Anatomia systemów AI
„Rozmawiam z Claude’em” to skrót myślowy. Tak naprawdę rozmawiamy z systemem złożonym z trzech warstw, a to, która z nich zawiedzie, decyduje, czy AI nas zachwyci, czy rozczaruje.




















O tym mówiłem w Izbicku, w panelu o nowych technologiach z Piotrem Sareckim, Tomaszem Ryżyńskim i dr Aleksandrą Krawczyk. Na co dzień buduję oprogramowanie dla syndyków i doradców restrukturyzacyjnych w Infino Legal. W Izbicku chciałem pokazać, z czego składa się system AI, bez żargonu.

Trzy warstwy
Najkrócej, na przykładzie kancelarii:
- Model to aplikant: zdolny, ale czasem zbyt pewny siebie.
- Uprząż to aplikacja wokół modelu, czyli jego biurko: Legalis, kalendarz, Excel, kalkulator, poczta.
- Dane i instrukcje to nie tylko akta. To także szablony pism, procedury i wewnętrzne instrukcje kancelarii, według których do tej pory pracują ludzie.
Zdolny aplikant bez dostępu do aktualnej ustawy i procedur kancelarii też napisze bzdurę. Z mojego doświadczenia większość sytuacji „AI zawiodło” to brak dostępu do narzędzi lub danych, a nie słabość samego modelu. Gdy AI zawodzi, warto zapytać: która warstwa?
Dlatego warto w kancelarii systematycznie budować własną bazę wiedzy: wzory, procedury, „jak u nas robimy X”. Dziś zwykle siedzi ona w głowach i w indywidualnych czatach pracowników, a powinna być w jednym miejscu, wspólna dla ludzi i dla AI.
Które konto do czego
Druga część dotyczyła prywatności. Konto prywatne, darmowe albo Pro, założone na e-mail pracownika, to nigdy akta: regulamin konsumencki, rozmowy domyślnie uczą kolejne wersje modelu, kancelaria nie widzi, co kto wkleja, a gdy pracownik odchodzi, historia rozmów odchodzi z nim. Konto firmowe (Claude Team, ChatGPT Business, Copilot w Microsoft 365) to duży krok naprzód: umowa B2B i umowa powierzenia, dostawca nie uczy modeli na naszych danych. Historia rozmów zostaje jednak u dostawcy, więc to miejsce na sprawy ogólne, nie na akta. Akta można przetwarzać przez API w UE z Zero Data Retention, po sprawdzeniu warunków. Tylko że API to nie aplikacja: potrzebna jest uprząż, czyli aplikacja prawnicza albo wdrożenie IT, i wtedy trzeba zapytać, gdzie ona trzyma akta.
Inteligencja jak prąd
Na koniec wróciłem do słów Sama Altmana, że inteligencja będzie jak prąd: rozliczana według licznika i taka sama u każdego dostawcy. Zgoda, ale o urządzeniach podłączonych do prądu nie powinna decydować elektrownia. Dane, instrukcje, procesy i know-how kancelarii powinny należeć do niej, a nie być dzierżawione od dostawcy.